Akademicka Platforma Konsultingowa EkoForum.eu

ARCHIWUM
Problemy teorii naukowego poznania przyrody w świetle idei zrównoważonego rozwoju

Archiwum Ekoforum


Idee zrównoważonego rozwoju rozwijane są w UE od 1983 roku, kiedy to po raz pierwszy zdefiniowano je w raporcie „Nasza wspólna przyszłość” pod egidą Światowej Komisji Środowiska i Rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych.


AUTOR
dr Jan Sandner

DATA
Kwiecień 17.2007

SHARE


G łównym zamierzeniem twórców tego ruchu była ochrona zasobów biotycznych. W okresie kiedy powstawały idee zrównoważonego rozwoju, nauki przyrodnicze przechodziły szczególny moment rozwoju. Nauki te w pewnym sensie na nowo definiowały swój warsztat badawczy. Warsztat, który bynajmniej, nie opierał się na innej treści przedstawianych twierdzeń, lecz na przyjmowanych metodach, dzięki którym wyjaśniano te twierdzenia. Określenie prawidłowych zasad w oparciu o które budowano metodykę badawczą, stało się podstawą wiedzy naukowej na której, można było budować różne idee, między innymi ideę zrównoważonego rozwoju. Na szczególną uwagę zasługuję zasada brzytwy Occama po raz pierwszy sformułowana przez angielskiego średniowiecznego teologa Williama Occam’a. Badacz ten zauważył, że do objaśniania rzeczywistości, nie trzeba używać większej ilości niezależnych bytów, niż to jest konieczne. Zasada ta w swojej strukturze, nie tylko definiowała potrzebę zmniejszenia opisywanych bytów w postaci praw przyrody, ale również sugerowała, możliwość łączenia tych praw, lub scalania w tzw. prawa uniwersalne. Tworzenie praw, powstałych w wyniku takiego procesu łączenia, stanowi swoisty momentu postępu w rozwoju danej dziedziny nauki. Rozwój nauk przyrodniczych w momencie tworzenia się idei zrównoważonego rozwoju, nie do końca jednak uwzględniał zasadę Occama. W tym czasie jednak w dalszym ciągu wielu naukowców badających przyrodę w sposób świadomy wybierało drogę poznania naukowego przyrody na drodze znacznie bardziej złożonej. Nie zawsze jednak droga ta, była w pełni uzasadniona naukowo. Naukowcom, którzy badali procesy fizykochemiczne, czy biologiczne wytłumaczenie wyboru tej bardziej złożonej drogi naukowej przychodziło zawsze znacznie łatwiej. O tyle naukowcom badającym zjawiska z udziałem czynnika czasu i przestrzeni tłumaczenie, takie nastręczało istotne merytoryczne trudności. Do tej ostatniej grupy, zaliczają się między innymi: ekolodzy, paleontolodzy, czy sedymentolodzy. W swojej interpretacji praw przyrody, potrzebują oni nowego wymiaru w postaci czasu i przestrzeni. Dlatego też ten swoisty „jednowymiarowy” obraz Świata, który wystarczał takim grupom badaczy, jak fizykochemicy, stał się istotnym ograniczeniem dla tych drugich. Dla tej grupy okazało się, że liczne prawa przyrodnicze, mają zakres stosowalności ograniczony zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. Poza danymi granicami są zastępowane przez inne prawa, które znów mają swój zdefiniowany zasięg w określonej czasoprzestrzeni. Zasadę Occama, należy stosować również do tych teorii budowanych w oparciu o wymiar czasu i przestrzeni. Problemy w stosowaniu przez naukowców, między innymi: ekologów zasady Occama w okresie tworzenia (na początku lat 80-tych) idei zrównoważonego rozwoju, wywarło pewne piętno w rozumieniu środowiska przyrodniczego o czym pisałem już w artykule Pt. Idee zrównoważonego rozwoju w holistycznej edukacji przyrodniczej, (Dwumiesięcznik, Problemy Ekologii, nr.2/2007.). Wszelkie prawa przyrody, działające współcześnie z pewnością funkcjonowały również w przeszłości. Zasada ta najbardziej znana pod hasłem aktualizmu geologicznego, lub uniformitarianizmu, stała się prawdopodobnie podstawą w interpretacji idei zrównoważonego rozwoju, a zarazem rozumieniu otaczającego nas środowiska przyrodniczego. Jedną z zasad w idei zrównoważonego rozwoju jest, takie gospodarowanie środowiskiem przyrodniczym i jego zasobami, aby przyszłe pokolenia mogły, korzystać z tego środowiska w oparciu o te same, nie pomniejszone zasoby przyrodnicze. Oparcie idei zrównoważonego rozwoju na tej zasadzie, powoduje z punktu widzenia naukowego, wiele istotnych wątpliwości. Jeżeli idee te, mają opierać się na podstawach naukowych to muszą podlegać tzw. zasadzie testowalności. Powszechnie przyjętą regułą, określającą granice nauki jest wspomniana zasada testowalności teorii naukowych przez empirię. Idea zrównoważonego rozwoju w swojej istocie, stała się pewną teorią naukową, odnoszącą się do zdefiniowanego, a priori przyszłego obrazu środowiska przyrodniczego. Idea ta, obudowana została wieloma „teoriami naukowymi”, które z punktu widzenia celu, jaki mają spełniać są jednak z góry sprzeczne z empirią. Dlatego też nie mogą służyć, jako wiarygodny materiał naukowy. Opieranie idei zrównoważonego rozwoju na tego typu wnioskowaniu dedukcyjnym z pewnością jest całkowicie błędne i z pewnością, nie prowadzi nas do naukowego poznania przyrody. Jak wiadomo teorie w których wniosków, nie można testować empirycznie są pozbawione naukowych podstaw.
Tworzenie podstaw naukowych dla idei zrównoważonego rozwoju, oparło się więc częściowo na predykcji, czyli przewidywaniu przyszłego stanu środowiska przyrodniczego, wnioskując na podstawie znajomości jego obecnego stanu i rządzących jego przekształceniami praw. Rozwiązanie to z naukowego punktu widzenia, okazuje się jednak również w pewnym sensie ułomne i w wielu przypadkach po prostu się nie sprawdza. Ułomność tego rozwiązania polega po prostu na tym, że nie zawsze, można przewidzieć przyszłe zmiany środowiska przyrodniczego. Tak jak z tych samych przyczyn, nie można dzisiaj również przewidzieć dalszego przebiegu ewolucji na Ziemi. Ilość procesów, systemów i nieprzewidywalnych interakcji środowiskowych, daje nam raczej dość iluzoryczne wrażenie w zakresie budowania teorii naukowych, tym razem testowanych w oparciu o retrodykcję, czy inaczej postdykcję.
Inną naukową barierą stwarzającą poważne problemy poznania przyrodniczego jest tzw. teoria poziomów integracji. Teoria ta głosi, że nie można przewidzieć właściwości wyższego poziomu, znając tylko właściwości niższego poziomu. Nie można przewidzieć właściwości wody, znając jedynie właściwości wodoru i tlenu, nie można przewidzieć cech ekosystemów na podstawie znajomości cech izolowanych populacji. Ma to daleko idące konsekwencje w budowaniu przede wszystkim poznania naukowego środowiska przyrodniczego, które ciągle skupia się nad tymi najniższymi poziomami integracji. Wynika to między innymi z faktu, że nauki zajmujące się tymi wyższymi poziomami organizacji biologicznej, jak np. ekologia wydzieliły się stosunkowo późno z Biologii dla której głównymi dziedzinami zainteresowania, były takie podstawowe dziedziny badań, jak: biologia molekularna, biologia rozwoju, genetyka, czy działy taksonomiczne, jak: bakteriologia, botanika, czy entomologia. Wspomniane dziedziny nauk biologicznych, całkowicie skupiły się na rozwiązywaniu problemów na poziomie tzw. podstawowym to znaczy: związków chemicznych, organelli wewnątrzkomórkowych, komórki, tkanki, narządów, układów narządów, skończywszy wreszcie na organizmie. Daleko idąca niechęć do rozwiązywania problemów z wyższych poziomów organizacji biologicznej, polegała przez długi czas przede wszystkim na trudnościach empirycznych. Trudności te zostały przełamane wraz z rozwojem ekologii dla której głównym punktem zainteresowania były kolejne poziomy organizacji biologicznej. Ekologia zajęła się dziedzinami organizacji biologicznej, które dotychczas były praktycznie nieznane. Uruchomione zostały badania na poziomie populacji, zespołu ekologicznego, czy ekosystemu. Oczywiście i w tym przypadku poziom poznania naukowego jest ściśle dostosowany do poziomu organizacji biologicznej. W miarę wzrostu poziomu organizacji biologicznej, wyraźnie maleje poziom poznania naukowego. Współzależność ta ma bardzo istotny wpływ w konstruowaniu idei zrównoważonego rozwoju. Wypracowując podstawy naukowe dla tej idei, korzystać powinno się przede wszystkim z osiągnięć nauki na tych najwyższych poziomach organizacji biologicznej, które jak wspomniałem są jednak najmniej jeszcze poznane naukowo. Wynika to również z faktu zaniedbywania w rozwoju naukowego poznania przyrody podejścia holistycznego. Podejście holistyczne zapisało się w sposób dość naturalny już w samych podstawach ekologii. Bo czym była tzw. „historia naturalna”, polegająca na opisywaniu całych formacji roślinnych występujących na Ziemi oraz związanymi z nimi funkcjonalnie gatunków zwierząt. Pozostałe kierunki ekologii, które się z niej wyodrębniły również mają wyraźne holistyczne podejście w budowaniu swojego warsztatu naukowego. Dotyczy to zarówno ekologii funkcjonalnej, jak i ewolucyjnej. Dlatego trudno jest dziś do końca zrozumieć, dlaczego tworząc merytoryczne podwaliny dla idei zrównoważonego rozwoju, podejście do środowiska było bynajmniej, nie holistyczne. Skupienie się przede wszystkim na środowisku biotycznym spowodowało daleko idące konsekwencje dla kondycji wielu ekosystemów. Skutki wielu błędnych decyzji z tamtych czasów są widoczne do dzisiaj, którym dali wyraz Austriacy w pierwszej połowie roku 2006, kiedy to przewodniczyli UE. Niedocenianie przez długi czas roli jaką pełni również środowisko abiotyczne, było jednym z błędów w tworzeniu koncepcji idei zrównoważonego rozwoju. Bez biotopu, nie ma ekosystemu. Analizując historię powstawania pojęcia biotopu w ekologii, ten sam błąd popełniono w konstruowaniu idei koncepcji zrównoważonego rozwoju. W ekologii, musiało upłynąć kilkadziesiąt lat, kiedy to zrozumiano, że powiązania troficzne dotyczą, nie tylko organizmów tworzących biocenozę, ale w nie mniejszym stopniu również dotyczą martwego środowiska biocenozy. To martwe środowisko z czasem nazwano właśnie biotopem, a w 1935 Tansley mógł po raz pierwszy wprowadzić pojęcie ekosystemu. Ekosystem jako taki, nie stał się od razu jednak podmiotem, czy punktem odniesienia w idei zrównoważonego rozwoju. Brak wystarczającego zrozumienia dla problematyki abiotycznej jest w koncepcji tej praktycznie widoczny do dzisiaj. Wynika on prawdopodobnie z wielu przyczyn. Z jednej strony są to przyczyny natury czysto ekologicznej z drugiej z powodu wielowymiarowości rozwoju zrównoważonego. W swojej naturze ekologicznej poszukiwano układu odniesienia w środowisku, który jest układem najbardziej samowystarczalnym pod względem chociażby przepływu materii i energii. Układem tym niewątpliwie jest biosfera. Dlatego też właśnie biosfera stała się tym układem odniesienia ze wszelkimi tego konsekwencjami. Budując idee zrównoważonego rozwoju właśnie w oparciu o ten układ, łatwo było wprowadzać określone postulaty, jednakże ze względu na bardzo niski poziom poznania naukowego, tego układu oraz problemy w zakresie empirii, wszelkie głoszone teorie w ramach zrównoważonego rozwoju, pozostaną w sferze daleko idących domniemań i nie popartych naukowymi wywodami koncepcji. Jest to w pewnym sensie zrozumiałe z punktu widzenia ogólnych założeń dla tej koncepcji. Trudno jest w niej definiować zadania dla ekosystemów w momencie gdy tworzymy koncepcję o charakterze ponadnarodowym. Koncepcję w której odnosimy się do zasobów całej Ziemi w tym całej ludzkości obecnie ją zamieszkującej, a także przyszłych pokoleń. Tworząc tak szeroko sformułowaną koncepcję praktycznie, nie ma możliwości, aby mogła ona się opierać na solidnych podstawach naukowego poznania przyrody. Do tego dochodzi jej wielowymiarowość, która z jednej strony jest jej siłą z drugiej powoduje dodatkowe wewnętrzne konflikty merytoryczne na poszczególnych płaszczyznach odniesienia. Konflikty polegające między innymi na różnym rozumieniu tych samych pojęć naukowych. Nie można w jednej idei o charakterze niewątpliwie naukowym, łączyć problematyki z tak odległych dyscyplin, jaką jest technika, moralność, ekonomia, prawo, czy wreszcie polityka.
W kształtowaniu koncepcji zrównoważonego rozwoju bardzo istotne jest podłoże filozoficzne. To właśnie Ekofilozofia przeciwstawia się dominującym dotychczas poglądom opierających się na antropocentryzmie. Wiara w nieograniczone możliwości człowieka, niczym nieskrępowane korzystanie z zasobów środowiska, ustępuje nowym poglądom w których człowiek staje się jedynie jednym z elementów Biocenozy. W biocentrycznym podejściu człowiek i przyroda, powinny się rozwijać harmonijnie. Ten sposób myślenia stał się podstawą dla nowej filozofii, ekofilozofii. Ekofilozofii w której daleko idąca symbioza, pomiędzy człowiekiem a środowiskiem, stała się również podstawą trwałego zrównoważonego rozwoju. Całkowita niezależność od zasobów środowiska, okazała się mitem. Prekursorami tego sposobu myślenia, było wielu filozofów. W większości wypadków ich sposób widzenia ekofilozofii wywodzi się z daleko idącej krytyki cywilizacji technicznej oraz prób jej przebudowywania. Z obecnej perspektywy jest dość trudno autorytatywnie stwierdzić, kto był faktycznym prekursorem nowego podejścia biocentrycznego do środowiska. Czy byli to filozofowie, coraz intensywniej podejmujący krytykę cywilizacji technicznej, czy ekolodzy. Niewątpliwie jednak, obydwa te nurty myślowe, dały ostateczny asumpt pod projekt nowej rzeczywistości społeczno-politycznej w której obok czynników ekonomicznych, należne miejsce znalazła wreszcie problematyka związana ze środowiskiem przyrodniczym. Ostatecznie stało się to możliwe, dzięki powołaniu programu zrównoważonego rozwoju, tym razem w oparciu o polityków, którzy nadali rangę międzynarodową temu projektowi.
Idea zrównoważonego rozwoju do dzisiejszego dnia, nie doczekała się precyzyjnej definicji naukowej. Jest to z pewnością spowodowane wieloma trudnościami natury, nie tylko merytorycznej. Jest to program, który z jednej strony spełnia pewne potrzeby polityczne, stanowiąc wygodne, a zarazem nośne medialnie narzędzie propagandowe. Z drugiej jednak strony, istnieją bardzo poważne problemy w sferze naukowego poznania przyrody (o których pisałem w pierwszej części niniejszego artykułu) stanowiące merytoryczną barierę dla kształtowania naukowego podłoża w idei zrównoważonego rozwoju. Podłoża opierającego się na wspomnianej koncepcji biocentryzmu. Koncepcji przewartościowującej nasz stosunek do środowiska. Koncepcji w której ekofilozofowie, definiują nową hierarchię wartości dla której powinny liczyć się przede wszystkim wszelkie wartości związane z biosferą, a nie jak dotychczas z wartościami świata ludzkiego. Nie ma, możliwości dalszego rozwijania idei zrównoważonego rozwoju, bez prowadzenia równoległych badań naukowych w zakresie poznawania praw jakimi rządzi się środowisko. Badania te muszą mieć, nie tylko charakter badań holistycznych, tak aby spełniać potrzeby idei zrównoważonego rozwoju, ale również powinny opierać się na podstawowych zasadach nauki, tzn. empirii oraz „brzytwie Occama”. Nie zastosowanie się do tych wymogów spowoduje, że idee zrównoważonego rozwoju, pozostaną jedynie w sferze społeczno-politycznych dywagacji, stanowiąc w najlepszym przypadku, wygodne narzędzie wykorzystywane wyłącznie przez polityków.







Wybór redalcji Ekoforum

O potrzebie utworzenia dyscypliny Ochrona środowiska

Śnięte ryby

W dniu 25 kwietnia 2023 roku w kampusie Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego przy ul. Wóycickiego w Warszawie odbyła się Ogólnopolska Akademicka Konferencja Metodyczna Ochrony Środowiska.