Zagrożenie SMOGIEM, problem globalny, czy lokalny?

Zbliżają się wybory samorządowe, w związku z tym zadaję pytanie do kandydatów.

Zagrożenie SMOGIEM, problem globalny, czy lokalny?

Zagrożenie smogiem z punktu widzenia naukowego jest najczęściej rozpatrywane lokalnie, natomiast ocena oraz wyniki tych badań mają najczęściej wymiar globalny.

dr Jan Sandner

Dlaczego tak się dzieje? Jednoznacznej prostej odpowiedzi na to pytanie nie ma.

Spowodowane to jest, przede wszystkim coraz częstszym wykorzystywaniem tematów zagrożenia środowiska przyrodniczego przez polityków. Wszystko byłoby dobrze, gdyby faktycznie wyniki badań naukowców przekuwano w odpowiednie ustawy i zarządzenia wykonawcze.

Tymczasem w dalszym ciągu zarówno w dużych miastach, jak i niewielkich obszarach wiejskich brak jest chęci do np. kontroli palenisk gospodarstw, które podejrzewane są o spalanie odpadów.

Jeszcze inna sytuacja jest w momencie, kiedy gospodarstwa te spalają surowiec, który nie spełnia minimalnych parametrów składu chemicznego dla tego procesu (jest to miał,  lub groszek, itp). W tym wypadku mamy do czynienia zarówno z zaniechaniem wynikającym z błędnej polityki energetycznej w skali państwa, ale również w nie mniejszym stopniu na poziomie regionalnym. 

Jaka korzyść jest dla mieszkańców danej miejscowości nawet z najlepiej skrojonego prawa, jeżeli nie będzie ono stosowane.

W każdej średniej wielkości miejscowości mieszkańcy świetnie wiedzą, kto czym pali w piecach i jaki jest tego wynik chociażby po zapachu, czy obserwując komin sąsiada. Zwykła kontrola, ale prowadzona przez specjalne organy zewnętrzne jest w stanie przeprowadzić podstawową analizę składu chemicznego paleniska. Mając taką analizę, można określić poziom zagrożenia dla danego obiektu. Kontrole takie, można prowadzić w oparciu o obecnie obowiązujące prawo również od pewnego czasu bez zapowiedzi. Jednak najczęściej tak się nie dzieje. Nie dzieje się ponieważ nie ma wypracowanego kontrolnego mechanizmu zgłoszenia o występowaniu zagrożenia zanieczyszczeniem powietrza, w nie mniejszym stopniu również w kolejnych procedurach.

W związku z tym w dalszym ciągu obserwuje się wysoce niewydolne działania na rzecz poprawy stanu zanieczyszczenia powietrzem zarówno w skali makro, jak i mikro. Efektem tego jest wzrost zagrożenia zanieczyszczeniem powietrza, które nie zawsze jest typowym zjawiskiem SMOGu. 

W tym miejscu kolejny raz trzeba zaznaczyć, że za efekt występowania SMOGu nie są odpowiedzialne pojedyncze czynniki antropogeniczne, czy środowiskowe np. klimatyczne. W tym względzie jest kultywowany prawdopodobnie przez polityków potężny bałagan medialny.

W tej chwili prawdopodobnie większość decyzyjnych urzędników państwowych, nie jest w stanie powiedzieć, które z czynników są przede wszystkim odpowiedzialne za powstawanie SMOGu. Przypuszczam, że w pierwszej kolejności będą wskazywać na samochody z silnikami diesla. Czy jest to prawda? Niestety tylko częściowa.

Problem jest znacznie bardziej skomplikowany. Jeżeli z badań naukowców wynika, że rzeczywistym zagrożeniem jest materiał pochodzący ze ścierania się klocków hamulcowych oraz opon, to jak to zinterpretować.

Jak pogodzić z tymi danymi politykę np. elektromobilności wdrażaną, między innymi w naszym kraju.

Jeszcze z innej stron podchodząc do problemu SMOGu, jeżeli spełniamy parametry unijne w kwestii np. emisji CO2 to dlaczego należymy do czołówki krajów o największym zanieczyszczeniu powietrza.

Według szacunków UE na ponad 50 dużych miast zagrożonych permanentnie występującym smogiem, ponad 30 z nich przypada na nasz kraj.

Jeszcze większy problem stanowią małe miejscowości i wsie, gdzie często zagrożenie zanieczyszczeniem powietrza jest jeszcze większe, niż w dużych miastach. Wykazują to urządzenia pomiarowe, coraz częściej instalowane na prośbę mieszkańców wielu gmin.

Gminy wokół aglomeracji warszawskiej często mają wyższe wskazania występowania pyłów zawieszonych niż stacja pomiarowa w centrum miasta Warszawa. 

Jak już wcześniej wspomniałem na to wszystko nakładają się czynniki środowiskowe np. ukształtowanie powierzchni, zalesienie i ich w pewnym sensie pochodne, jak: temperatura, wilgotność. Czynniki te mogą w zasadniczym stopniu zmniejszyć zagrożenie ze strony zanieczyszczenia powietrza, lub je zwiększyć. Oczywiście na niektóre z nich raczej nie mamy wpływu, ale są i takie, na które mamy. 

To czy one są prawidłowo zarządzane na poziomie gmin zależy przede wszystkim od władz samorządowych radnych i wójtów. To oni mają narzędzia, aby kształtować politykę zarządzania zasobami środowiska przyrodniczego. Proces ten powinien się odbywać na każdym etapie podejmowania decyzji w gminie. Począwszy od wypracowywania właściwej strategii rozwoju, skończywszy na decyzjach środowiskowych dotyczących konkretnych obiektów inwestycyjnych.

Czy tak się dzieje w gminach? Otóż tak się najczęściej nie dzieje i to jest jednym z najpoważniejszych wyzwań dla nowych władz administracyjnych.

Mam nadzieję, że w walce o stanowiska w najbliższych wyborach samorządowych przynajmniej na poziomie regionalnym, będą dominowały sprawy związane z prawidłowym zarządzaniem zasobami gmin, a nie hasłowo – bannerowa propaganda polityczna, którą obserwujemy na ulicach dużych miast.

2018-09-05T13:16:33+00:0005/09/2018|Kategorie EkoForum, MAGAZYN|