Na zdjęciu zrobionym kilka dni temu z samochodu na obwodnicy Warszawskiej w rejonie węzła trasy S2 świetnie widoczny smog. W tym miejscu widoczność szczególnie o tej porze roku bywa znacznie bardziej ograniczona z powodu występowania smogu.

SMOG – od kilku dni przewodni temat od Warszawy po Zakopane

Dziwi mnie, kto i z jakiego powodu podjął właśnie w tym momencie temat wszechobecnego smogu w naszych miastach. Czy tym razem naprawdę chodzi komuś o poprawę stanu środowiska w wielu naszych miastach zagrożonym smogiem, a może chodzi o zupełnie inne sprawy?

Autor dr J.Sandner

Zdziwienie moje budzi nagle uruchomiona debata publiczna na temat zagrożenia „smogiem”. Przecież nie jest to temat nowy, a wręcz przeciwnie niezwykle stary. Na jego kanwie mieliśmy likwidować kopalnie wycofywać się ze spalania węgla. Dziwna jest jednak sytuacja, w której spełniamy dyrektywy unijne w kwestiach klimatycznych, a tu nagle pojawia się temat smogu. Tym razem jednak w innej skali, a mianowicie europejskiej. Według szacunków UE na ponad 50 miast zagrożonych permanentnie występującym smogiem, ponad 30 z nich przypada na nasz kraj.

Dotychczas problem smogu wiązał się głównie z miastami konurbacji Śląskiej oraz Krakowa. Nie był obcy wielu miejscowościom małopolski łącznie z tą najbardziej znaną Zakopanem.

Problem likwidacji smogu w Zakopanem był podejmowany wielokrotnie. Do ogrzewania tej miejscowości miały być wykorzystywane wody termalne. Już w latach 70 przymierzano się do wdrożenia tej alternatywnej formy ogrzewania. Niestety kolejne lata pokazały, że z podejmowaniem decyzji w zakresie zrównoważonego zarządzania środowiskiem mamy wiele problemów. Zakopane boryka się z problemem smogu do dnia dzisiejszego i jest jednym z najbardziej zagrożonych miast. Na ten stan rzeczy ma wpływ z pewnością układ topograficznych miejscowości, ale również fakt braku zdecydowanych działań władz miasta. W tym wypadku wystarczy wziąć przykład ze Szwajcarów, gdzie nie tylko uregulowano kwestie ogrzewania, ale również ruchu samochodów.

Zakopane już 30 lat temu miało być miastem częściowo zamkniętym, gdzie ruch samochodowy będzie w dużym stopniu ograniczony. Przed Poroninem miały być budowane parkingi dla samochodów turystów. Wzorem miały być miejscowości w Szwajcarii, gdzie do wielu z nich, nie ma żadnej możliwości wjazdu własnymi samochodami turystów, ale często również i innych użytkowników.

Tymczasem jest dalej po staremu. Smog w Zakopanem stał się wręcz wszechobecny. Nie ominął nawet nocy sylwestrowej, w której witano nowy rok 2017. Zabawa noworoczna zorganizowana przez TVP na Równi Krupowej w Zakopanem odbywała się w cieniu zagrożenia złym indeksem jakości powietrza pyłami zawieszonymi, jakie podawały urządzenia pomiarowe zlokalizowane na ulicy Sienkiewicza. Przy tym indeksie zaleca się nie wychodzić na powietrze, a już z pewnością nie uprawiać żadnych sportów, ani zabaw na wolnym powietrzu (zaleca się przebywanie w domu).

Podobny stan zagrożenia pyłami zawieszonymi był w tym samym czasie w Warszawie. Stolica od lat boryka się z problemem smogu. Jednak dopiero od niedawna stan zagrożenia smogiem, można obserwować on-line na mapach, a co najważniejsze bezpośrednio w aplikacji na iPhone dostępnej w App Store. W Warszawie dostępnych jest do ciągłej obserwacji 6 punktów pomiarowych z zestawem podstawowych danych, na które składają się następujące parametry: PM10, PM2,5, SO2, NO2, CO, C6H6, O3.

Widoczny smog tworzą oczywiście tzw. pyły zawieszone PM10, PM2,5 składające się z mieszaniny cząstek o różnej średnicy zawieszone w powietrzu. Nazwa pyłów PM2,5 związana jest z wielkością cząstek o średnicy 2,5 mikrometra. Zagrożenie z ich strony, to przede wszystkim możliwość przedostawania się poprzez układ oddechowy do krwi. Wprowadzając tą drogą szkodliwe substancje do organizmu.

W przypadku pyłów PM10 nazwa ich związana jest z ich średnicą 10 mikrometrów. Pyły te stanowią mieszaninę substancji o bardzo różnym pochodzeniu organicznym i nieorganicznym. Zagrożenie z ich strony jest nie mniejsze dla układu oddechowego i płuc.

Warszawa stanowi nieporównywalnie większy organizm miejski, niż Zakopane, więc niektórzy twierdzą, że to nic dziwnego, że i tu mamy do czynienia ze smogiem. Problem polega jednak na tym, że praktycznie nic nie robi się aby mu się przeciwstawić. Położenie stolicy jest dość korzystne pod względem ukształtowania powierzchni w przeciwieństwie chociażby do Krakowa. Pomimo tego sytuacja z roku na rok się pogarsza. Na ten stan rzeczy ma wpływ wiele czynników. Na pierwszy plan wysuwa się niewłaściwie zaplanowany rozwój miasta.

W tej chwili właściwie to nawet trudno powiedzieć, czy w przypadku rozwoju aglomeracji Warszawskiej istnieje jakiś plan, który można by uznać, że spełnia idee zrównoważonego rozwoju miasta.

Fakt likwidacji powietrznych korytarzy, niewłaściwie prowadzona zabudowa, likwidacja dużych obszarów zieleni, niedrożność komunikacyjna, brak stref wjazdu dla samochodów nie posiadająych normy minimum EURO5 i wiele innych czynników świadczy o całkowitej ignorancji dla problematyki ochrony środowiska miasta. Fakt, że do dzisiejszego dnia w Warszawie nie ma ciągów komunikacyjnych posiadających tzw. zielone fale jest tego najlepszym dowodem. Podobno władze miasta Warszawy miały na ten cel przeznaczone środki unijne, tylko nie potrafiono, lub nie chciano ich prawidłowo wykorzystać. Sytuacja jest taka, że w wielu miejscach miasta światła drogowe działają w identyczny sposób, jak 40 lat temu. Chyba od tego czasu coś się zmieniło, chociażby natężenie ruchu. Trudno jest myśleć o poprawie stanu powietrza w mieście w momencie kiedy popełnia się tyle kardynalnych błędów w jego zarządzaniu.

W tej sytuacji dziwi mnie, kto i z jakiego powodu podjął właśnie w tym momencie temat wszechobecnego smogu w naszych miastach. Niestety mam obawy, że chodzi tylko o sprawy związane z dalszym rozwojem naszego górnictwa, a nie o faktyczne poprawienie stanu powietrza w naszych miastach zagrożonych występowaniem smogu i płynących z tego powodu konsekwencji dla zdrowia żyjących tam ludzi.