Klimat ponad podziałami politycznymi

Pytają nas internauci dlaczego na EkoForum, nie komentujemy efektów unijnych szczytów klimatycznych. Odpowiedź jest prosta, nie komentujemy ponieważ, nie ma co komentować. Naszym zdaniem trwa swojego rodzaju „farsa geopolityczna” na temat zmieniającego się klimatu w tym efektu cieplarnianego itp.

Tekst i zdjęcia J.Sandner

Wszyscy natomiast zapominają, że cel jaki postawiliśmy politykom to redukcja gazów cieplarnianych w tym oczywiście, przede wszystkim ditlenku węgla. Redukcja, która bynajmniej nie polega na tym, że na naszym małym obszarze unijnym zmniejszymy ją o ileś procent (np. 40% do roku 2030), ale działania polityków europejskich będą na tyle skuteczne, że uda się redukcją emisji objąć również inne kraje.

W skali Ziemi, nie jest istotne, czy emisja CO2 odbywa się równomiernie na obszarze wszystkich lądów, czy jest skoncentrowana na obszarze kilku państw, które nie wdrożyły u siebie żadnych ograniczeń. Samoograniczanie się w emisji CO2 państw unijnych jest również w dużej mierze tylko pozorne. Pozorne, ponieważ wiadomo, że najczęściej polega ono na wyprowadzaniu uciążliwego przemysłu poza swoje granice. Ograniczenie dochodu państw unijnych z przemysłu np. do 10% PKB, może skutkować faktycznie ograniczeniem emisji, ale również i dochodu. Jest to najlepiej widoczne na przykładzie Niemiec, które, nie zmieniły do tego stopnia swoich proporcji dochodowych. Dzięki czemu w trwającym jednak ciągle kryzysie mają najstabilniejsza pozycję ekonomiczną.

Najbardziej dotkliwie (dla tak prowadzonej polityki emisyjnej), będzie to dla państw unijnych najsłabiej rozwiniętych, które w dodatku ciągle nie mają wypracowanej polityki energetycznej. Do takich państw niestety ciągle i my się zaliczamy.

Ostatnie 10 lat, nie zostało wykorzystane, ani w kierunku rozwoju alternatywnych źródeł energii, ani rzeczywistej poprawie emisyjności z tradycyjnych źródeł. Dzieje się bardzo źle zarówno w skali makro, jak i mikro. Skala mikro, to chociażby rodzaj kotłów grzewczych, jakie są głównie kupowane na terenie naszego kraju przez odbiorcę końcowego. Nie ma tu żadnej polityki energetycznej państwa. Efekty tego mamy widoczne w pomiarach emisji na terenie wielu miast.

Dlatego śmiało można powiedzieć, że to co dzieje się z unijną polityką emisji gazów cieplarnianych zakrawa na swoistą farsę i w dodatku, nie wiadomo komu i czemu ma służyć.

Do tego nakłada się tzw. handel emisjami, jakieś zwolnienia, dofinansowania różnych wybranych gałęzi przemysłu. Jedno jest pewne kolejna rzesza urzędników unijnych z kolejnego rozdania, będzie miała pełne ręce roboty, natomiast sprawy klimatyczne, będą toczyć się swoim starym nurtem bynajmniej bez widocznej poprawy dla samej emisji gazów cieplarnianych ocenianej w skali Ziemi.

Inna sprawa, czy faktycznie zagraża nam aż taki efekt cieplarniany w wyniku zwiększonej emisji gazów cieplarnianych?

Odpowiedzi na to pytanie, trzeba poszukiwać oczywiście wśród naukowców. Mamy tu jednak bardzo rozbieżne stanowiska w zależności od tego kogo pytamy. Politycy o zagrożenie emisją gazów cieplarnianych pytają, tylko meteorologów i klimatologów, gdyby zadać to samo pytanie geologom, byliby w swojej odpowiedzi znacznie bardziej ostrożni.

Dlaczego o tuż dlatego, że geolodzy na potencjalne zagrożenie efektem cieplarnianym patrzą holistycznie, dysponując danymi zmienności wszystkich parametrów w historii Ziemi. Jeśli w ten sposób spojrzymy na nasze obawy związane z globalnym ociepleniem, może się okazać, że trzeba zmienić naszą geopolityczną ocenę i w całkowicie inny sposób zacząć rozmawiać o tych sprawach.

W tej chwili pewne jest jedynie to, że rozmowy te powinny się odbywać ponad podziałami politycznymi z czego też, nie wszyscy chyba sobie zdają sprawę.