Wokół idei zrównoważonego rozwoju

Główną ideą autora jest wskazanie na konieczność holistycznego podejścia do problemu kształtowania środowiska przyrodniczego, gwarantując tym samym lepsze rozumienie środowiska i procesów w nim zachodzących. Tylko takie podejście, może korzystnie wpłynąć na uruchomienie nowej jakości w jego zarządzaniu i rozwiązywaniu narastających sytuacji kryzysowych w środowisku, a tym samym prawidłowe kształtowanie i wdrażanie zrównoważonych strategii rozwoju na poziomie mikro oraz makroregionów.

Tekst i zdjęcia: dr J.Sandner

Wejście Polski w struktury Unii Europejskiej, automatycznie pociągnęło za sobą obowiązek dostosowania naszego prawa do standardów Unijnych. Dotyczy to między innymi norm środowiskowych, jak i całych programów tematycznych, obowiązujących na obszarze UE. Oczywiście, nie jest to proces, który można zrealizować z dnia na dzień. W wyniku niego ma jednak zmienić się nie tylko jakość naszego środowiska przyrodniczego, ale również sposób jego ochrony. Okazuje się jednak, że nie wszystkie programy i dyrektywy Unijne, nadają się do realizacji w każdych warunkach geopolitycznych. Bezkrytyczne realizowanie zaleceń Unijnych, nie zawsze przynosi oczekiwane korzyści środowisku. Dotyczy to również tzw. Idei zrównoważonego rozwoju, która od momentu jej powstania, nie raz już przeszła gruntowną transformację w wyborze właściwej dla niej drogi realizacji.

Idea zrównoważonego rozwoju nie jest pojęciem nowym. Zrównoważony rozwój – sustainable development – po raz pierwszy został zdefiniowany w raporcie „Nasza wspólna przyszłość”, który powstał w 1983 roku pod egidą Światowej Komisji Środowiska i Rozwoju Organizacji Narodów Zjednoczonych i przewodnictwem Pani Gro Brutland, ówczesnego Premiera Norwegii.

Sformułowanie tej idei miało wpłynąć na postawę ludzi w stosunku do zasobów środowiska. W tym czasie pod pojęciem zasobów środowiska rozumiano, przede wszystkim zasoby biotyczne. Punktem odniesienia we wszystkich rozważaniach merytorycznych, stała się więc biocenoza. Znacznie mniejszą rolę przypisano tzw. nieożywionemu środowisku (biotopowi). Konsekwencje tej swoistej nierównowagi traktowania środowiska są niestety widoczne do dzisiejszego dnia. Formułując szczegółowe zadania dla zrównoważonego rozwoju, operowano wprawdzie pojęciem ekosystemu, ale zapominano o tym, że ekosystem to biocenoza oraz biotop, które funkcjonują w jednym układzie. W tym okresie, rozwój ekologii, umożliwiał już bez większych trudności merytorycznych wprowadzenie pojęcia ekosystemu do projektu szczegółowych zasad zrównoważonego rozwoju. Nie wykorzystano wówczas, nie tylko wiedzy zgromadzonej przez ekologów pod pojęciem samego ekosystemu, ale podobnie stało się również z agrocenozą. Agrocenoza powinna być tak samo traktowana, jak ekosystem, chociażby z tego względu, że panują tam te same prawidłowości ekologiczne. Tak się jednak nie stało. Względy natury, nazwijmy to polityczno-ekonomicznej, przeważyły nad poznaniem naukowym.

Pewnym wytłumaczeniem błędów, które popełniono (podczas definiowania szczegółowych założeń dla idei zrównoważonego rozwoju), była ówczesna sytuacja geopolityczna. Nie można zapominać o tym, że kształtowanie się tej idei następowało jeszcze w okresie, kiedy to duża część społeczeństwa, podlegała różnym wpływom dla których wspólnym mianownikiem bynajmniej, nie była ideologia poszanowania zasobów naturalnych. Był to okres w którym zarówno w krajach dawnego bloku wschodniego, jak i tych zrzeszonych w Unii pokutowała określona postawa do zasobów środowiska. Była to najogólniej mówiąc postawa nieprzychylna środowisku. Podstawowe różnice natomiast, polegały na innej ideologii, która stała u podstaw tego zjawiska.

Będziecie jako Bogowie

Człowiek na przestrzeni XX wieku na niespotykaną skalę uległ starej pokusie „będziecie jako bogowie”. Przekonanie o doskonałości człowieka o jego samowystarczalności i autokreacji tworzyło znane miraże boskości, związane z poglądem, że Bóg i wartości religijne są przeszkodą w pełnym rozwoju człowieka, a przede wszystkim ograniczają jego wolność. Stąd też zrodził się prometejski ateizm w imię pełnego dowartościowania człowieka, „uśmiercenie Boga”, by człowiek mógł być: całkowicie samodzielny i dojrzały (F. Nietzsche), absolutnie wolny (S. Freud, J.P. Sartre), by osiągnął raj na ziemi, zbawił sam siebie przez rewolucyjne tworzenie nowych struktur ekonomiczno-społecznych (K. Marks, F.Engels, E. Bloch).

Wspólnym mianownikiem dla wszystkich tych ideologii, było za wszelką cenę doprowadzić do eliminacji Boga, a zarazem również religii z życia. Bóg w ideologiach tych stał się pewnego rodzaju wytworem, który ogranicza i utrudnia podejmowanie jakichkolwiek decyzji. Odrzucenie tych ograniczeń, dawało niespotykaną swobodę działania. Swobodę, prowadzącą do swoiście pojmowanej wolności, prowadzącej tym razem w kierunku niczym, nie skrępowanego zmieniania oblicza Ziemi.

Mit postępu

Człowiek, który został pozbawiony wszelkich wewnętrznych ograniczeń stopniowo zaczął podlegać nowym kultom. Jednym z najgroźniejszych z nich, stał się mit postępu. Wywodzi się on z przekonania, że nauka i oparta na niej technika rozwiążą wszystkie problemy ludzkie. Ta konsumpcyjna postawa jest konsekwencją przyjęcia przekonania o nieograniczonych możliwościach nauki i techniki.

Wszystkie te idee trafiły na niezwykle podatny grunt w pierwszej połowie XX wieku. Dopiero obecnie widzimy, jak złudne to były poglądy. Jak groźny był to proces, prowadzący wręcz do unicestwienia całych narodów, mogą służyć przykłady krajów dawnego bloku wschodniego. W krajach tych, dokonano największych spustoszeń w świadomości ludzkiej, a zarazem w środowisku przyrodniczym. W dawnym ZSRR doprowadzono do największych katastrof ekologicznych, których konsekwencje, będą widoczne jeszcze na przestrzeni dziesiątek lat, a wielu z nich prawdopodobnie za życia kolejnych pokoleń, nie da się w ogóle wyeliminować.

Mit postępu, nie jest „obcy” również cywilizacji zachodniej. Chodzi oczywiście o postęp, który odbywa się nieprzerwanie, kosztem zasobów środowiska przyrodniczego. Degradacja środowiska, jaką obserwujemy w skali całej Ziemi w wyniku tych działań jest w konsekwencji, nie mniej groźna, niż wspomnianych „ludzi Bogów”.

Wszystkie te nakładające się na siebie procesy stały się po raz pierwszy na początku lat 80-tych podstawą idei formułującej na nowo zasady ochrony środowiska. Idei dla której nadrzędnym celem stała się ochrona zasobów naturalnych. Twórcom idei zrównoważonego rozwoju, chodziło przede wszystkim o takie korzystanie z nich, aby bynajmniej, nie hamować własnych potrzeb, ale mieć również na względzie potrzeby innych. Ostatecznie „zrównoważony rozwój” został zdefiniowany, jako proces mający na celu zaspokojenie aspiracji rozwojowych obecnego pokolenia z zachowaniem możliwości zaspokojenia tych samych aspiracji  przez przyszłe pokolenia.

Nauki przyrodnicze a idee zrównoważonego rozwoju

Podjęcie idei w postaci „zrównoważonego rozwoju” z pewnością stało się możliwe dopiero wraz z rozwojem nauk przyrodniczych. W tym przede wszystkim tej najważniejszej a zarazem i najmłodszej, a mianowicie ekologii. To właśnie w ekologii, należy poszukiwać empirycznych źródeł tworzenia się takich pojęć, jak: środowisko abiotyczne, biosfera, biotop, ekosystem, agrocenoza, poziomy integracji itp., które stały się podstawą do formułowania idei ochrony środowiska i jego zasobów. Sama idea „zrównoważonego rozwoju” jest w pewnym sensie transformacją obowiązującej od 1869 definicji ekologii, wprowadzonej przez Haeckel’a; „Ekologia jest to gospodarka przyrodą”.

Takie pojmowanie środowiska stało się możliwe, kiedy to w pełni zrozumiano rolę, jaką pełni tzw. nieożywione środowisko, nazwane później biotopem. Dopiero wprowadzenie pojęcia biotopu i powiązanie go z biocenozą , umożliwiło w 1935 Tansleyowi sformułowanie nowego układu środowiskowego, jakim stał się ekosystem. Zdefiniowanie ekosystemu, jego poziomu samowystarczalności w zakresie przepływu materii i energii, stało się faktycznie momentem przełomowym w tzw. holistycznym podejściu do środowiska. Oczywiście ekosystem, jako taki, nie jest to układ samowystarczalny, jakim jest chociażby biosfera, tym niemniej mógł on z powodzeniem pełnić rolę tzw. jednostki podstawowej w badaniach zasobów środowiska. Ostateczne zdefiniowanie pojęcia ekosystemu stało się jednym z podstawowych układów odniesienia dla idei „zrównoważonego rozwoju”.

Dla zasobów środowiska pojęcie „zrównoważonego rozwoju”, nie jest niczym innym, jak takim gospodarowaniem środowiskiem, aby móc zaspokajać własne potrzeby, a jednocześnie, nie doprowadzać do tzw. wyczerpywania jego zasobów. Wraz z powstaniem tej idei w pewnym sensie, ciągle otwartą pozostaje kwestia, praktycznej jej realizacji. Od samego początku, obserwujemy tutaj wiele problemów merytorycznych o których już w pewnym sensie wspomniano we wstępie do tego tekstu. Z jednej strony są to wszystkie aspekty związane z  definicją samych zasobów występujących w środowisku, jak również i metod analizy ich stanu. Z drugiej strony mamy całą problematykę, związaną z procesem wdrażania idei „zrównoważonego rozwoju”.

Jeszcze do niedawna, nie wszystkie zasoby środowiska były traktowane na równi. Do dziś, nie tylko w podręcznikach ekonomii politycznej funkcjonuje pojęcie, dzielące zasoby na te odnawialne i nieodnawialne. Konsekwencje tego podziału, związane z takim traktowaniem zasobów są widoczne do dnia dzisiejszego. Dotychczas, najbardziej na takim podejściu ucierpiały zasoby wody słodkiej oraz tzw. zasoby glebowe. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku przyjęło się, że są to zasoby odnawialne, którymi można zarządzać „bez ograniczeń”. Jeszcze większe błędy poczyniono w stosunku do zasobów wód podziemnych, zapominając o tym, że to one stanowią główną rezerwę wody słodkiej na lądach (ponad 30% wszystkich zasobów).

Redakcja EkoForum.eu

Artykuł jest pierwszą częścią cyklu podejmującego problematykę idei zrównoważonego rozwoju. Procesu kształtowania się poglądów środowiskowych, analizą przebiegu procesu tworzenia zrównoważonych zasobów środowiska. Jeszcze w tym roku ukażą się kolejne odcinki z cyklu pt. Wokół idei zrównoważonego rozwoju.