Podtopiona Warszawa to brak zrównoważonego rozwoju miasta

Podtopiona Warszawa po każdym większym nawalnym nawet krótkotrwałym deszczu dowodzi braku zrównoważonego rozwoju miasta.

Podtopiona Warszawa kolejny raz dowodzi na brak właściwej polityki zrównoważonego rozwoju miasta.

Kolejne podtopienia, jakich jesteśmy świadkami w Warszawie (już po niewielkim krótkotrwałym opadzie deszczu), pokazuje dobitnie, że miasto nie jest prawidłowo przygotowane na odbiór tym bardziej większego opadu deszczu w krótkim czasie.

Powodów tego stanu rzeczy, należy upatrywać w wielu bardzo różnych czynnikach. Większość specjalistów, a za nimi mediów wskazuje na nieprawidłowy stan technicznym kanalizacji burzowej oraz jej parametry.

Moim zdaniem problem tkwi jeszcze gdzie indziej i dotyczy, nie tylko Warszawy, ale wielu innych aglomeracji, które rozrastają się w sposób, tak niekontrolowany i chaotyczny jak Warszawa. Problemem jest właśnie niekontrolowana zabudowa.

W Warszawie, jak i w wielu innych krajowych aglomeracjach, następuje niespotykana wcześniej likwidacja naturalnych obszarów zieleni miejsc, gdzie mogłaby się jeszcze odbywać naturalna infiltracja z dużego opadu deszczu. Skutkuje to lokalnymi, często bardzo groźnymi podtopieniami obszarów miejskich na większą lub mniejszą skalę.

Kolejne groźne podtopienia, przeradzające się w powodzie, powinny spowodować, wstrzymanie realizacji planów miejscowego zagospodarowania, celem wprowadzenia niezbędnych korekt środowiskowych. Plany te powinny, być dostosowane do zmieniających się warunków środowiska przyrodniczego. Dotyczy to przede wszystkim postępujących zmian klimatu. Miasto jest szczególnie narażone na ten proces, ponieważ ocieplenie klimatu, skutkuje zwielokrotnionym wzrostem temperatury na obszarze miasta (w wyniku nagrzewania się betonu). Tych kilka stopni więcej, może się w krótkim czasie stać kluczowe dla kondycji zdrowotnej jego mieszkańców.

Zabetonowanie całej powierzchni miejskiej, będzie więc miało wpływ, nie tylko na brak możliwości naturalnego odprowadzania nadmiaru wody z deszczu, ale również na dodatkowy wzrost temperatury, powodujący w konsekwencji wzmożoną gwałtowność burz.

Na błędy w zarządzaniu np. warszawską przestrzenią miejską, nakładają się jeszcze problemy w jej przewietrzaniu.

O konieczności utrzymania korytarzy powietrznych, zapomniano już całkowicie. Na konsekwencje tych błędów, nie trzeba będzie długo czekać. Szczególnie, że proces ten może ulec gwałtownemu nasileniu w wyniku dynamicznie postępującej likwidacji naturalnych obszarów leśnych położonych w obszarze granicznym miastaTereny ten są na potęgę urbanizowane.

Szczególnie niebezpiecznie zjawisko to przebiega na obszarach najistotniejszych dla miasta Warszawy położonych w strefie nawietrznej, gminy Izabelin, graniczącej z Kampinoskim Parkiem Narodowym. Procesów tych nikt świadomie, nie kontrolujeKwestie zrównoważonego rozwoju gmin są całkowicie zarzucone w pogoni za zdobyciem nowych gruntów budowlanych.

Podobnie dzieje się w aglomeracji warszawskiej. Brak zrównoważonego rozwoju w podejściu do przestrzeni miejskiej jest widoczny na każdym kroku. Najwyższy czas jest już zacząć sobie z tego zdawać sprawę. W dużym stopniu, zależy to również od polityków, którzy niestety są w dużej większości obojętni dla spraw zrównoważonego rozwoju. Często obojętność ta wynika po prostu z braku wiedzy.

Niektórzy klimatolodzy uważają, że w Warszawie, można by zacząć od niezabudowywania terenów wokół Pałacu Kultury i Nauki i stworzyć na tym obszarze miejski park zieleni ze zbiornikami wody. Tej wielkości obszar zieleni, stałby się naturalnym regulatorem parametrów klimatycznych w centralnej części miasta, stając się istotnym ogniwem w zrównoważonym kształtowaniu rozwoju aglomeracji warszawskiej.

J.Sandner