Pomysł na degradację Warszawskiej Starówki

Rdzenni mieszkańcy Starego Miasta w Warszawie kolejny raz tej zimy muszą znosić niezwykłą uciążliwość, jaką im zafundowały władze miasta w postaci rozkładanego sztucznego lodowiska w dodatku cały zimowy sezon spływającego raczej wodą, a nie lodem.

Tekst i zdjęcia Jan Sandner

Pomysł jego posadowienia właśnie w tym miejscu wiąże się, nie tylko z kompletnym nie liczeniem się z mieszkańcami, ale prowadzi również do degradacji tego terenu.

Degradacja ta przejawia się na wiele sposobów. Związana jest bezpośrednio z działaniem całkowicie niewydolnych urządzeń chłodzących lód, ale również z zajęciem znacznej przestrzeni przez zabudowania towarzyszące tej inwestycji, bynajmniej nie mające nic wspólnego z charakterem tego miejsca.

Nie wiem, jak może dojść do zbudowania tego typu obiektu w miejscu które jest pod opieką konserwatora zabytków. Kuriozum tej sytuacji jest tym większe, że w okolicznych mieszkaniach zabrania się nawet przeprowadzenia remontu na przykład w postaci ich odmalowania bez zezwolenia konserwatora zabytków.

W tym wypadku ponieważ inwestorem jest miasto, jak widać można sobie pozwolić na wszystko. Postawić szpetne budy zaplecza lodowiska, wyjący generator, ubikacje od których odór idzie na cały Rynek Starego Miasta.

W efekcie tych wszystkich działań mamy kawałeczek niby niewydolnego wiecznie roztopionego lodowiska, które i tak swoją wielkością nie nadaje się do niczego. W dodatku w momencie kiedy jest kilka stopni powyżej zera spływa z niego woda. Tak, że do końca właściwie niewiadomo do czego ono ma służyć.

Kilka dni temu będąc na Rynku Starego Miasta obserwowałem turystów, którzy zainteresowali się tym obiektem, przez chwilę z daleka myśleli, że jest to basen miejski inni, że remont fontanny. Faktycznie z daleka obiekt ten może przywoływać różne skojarzenia. Z pewnością jednak to czym ma być w rzeczywistości, niestety nie jest i nigdy w tym miejscu nie będzie.

Rdzennym mieszkańcom Starego Miasta kojarzy się tylko z marnotrawieniem ogromnych pieniędzy jakie musi ten obiekt kosztować. Marnotrawienie jest tym bardziej bolesne, że dookoła znajdują się dziesiątki domów wymagających natychmiastowego remontu (przeciekających dachów, elewacji z odpadającymi tynkami itp.).

Domy te najczęściej wpisane są jako obiekty zabytkowe, co dodatkowo utrudnia ich remont, ponieważ muszą uzyskać akceptacje konserwatora zabytków. Niestety na te działania pieniędzy od dawna nie ma wystarczających natomiast jak widać są na bezsensowne propagandowe działania pod tzw. przyjezdną publiczkę.

Nawiasem mówiąc ciekaw jestem ilu turystów zagranicznych skorzystało z tego niby lodowiska odwiedzając Stare Miasto w Warszawie?

Z pewnością poszukują tam zupełnie innych wrażeń, bynajmniej nie przyjechali tam wdychać odór z przenośnych ubikacji i obserwować, jak topnieją resztki lodu przy temperaturze plus 4 stopnie Celsjusza.

Mam nadzieję, że może pogoda wreszcie wymusi od władz miasta aby w kolejnych zimach odstąpiły od tego typu instalacji na Starym Mieście. Warto natomiast, aby się skupiły i skoncentrowały środki finansowe na utrzymanie tych obiektów, które faktycznie są lodowiskami. Myślę tu przede wszystkim o Torze Lodowym na Stegnach, który jest do tego stopnia niedofinansowany, że z końcem miesiąca lutego podobno ma być już zamknięty. Tor ten niedosyt, że zaczął swoje działanie praktycznie w grudniu, a już ma być zamknięty w lutym. Tego typu obiekty dla obecnych władz warszawy najlepiej, jak są w ogóle zamknięte. Lepiej jest przeznaczyć pieniądze na bezsensowne inwestycje ale w miejscach, w których władze miasta mogą z nich uzyskać efekt PRowy.