Człowiek a zrównoważone środowisko przyrodnicze

Artykuł stanowi treść referatu wygłoszonego przez autora na ogólnopolskiej konferencji naukowej pt. Filozofia zrównoważonego rozwoju organizowanej przez Instytut Ekologii i Bioetyki na UKSW w październiku 2015 roku

Tekst i zdjęcia: dr J.Sandner

Potrzeba pełniejszego zrozumienia otaczającego nas świata wraz ze wszystkimi jego uwarunkowaniami, staje się coraz istotniejszą koniecznością. Człowiek na przestrzeni wieków, zawsze dążył do poznania otaczającego go środowiska przyrodniczego. Od tego poznania wielokrotnie, zależało i zależeć będzie jego przetrwanie. W obecnych jednak czasach poznanie to ma zupełnie inny wymiar. Tym razem, nie chodzi o zrozumienie o charakterze powiedzmy symbiotycznym, dzięki któremu człowiek posiadł niezbędną wiedzę dla swojej podstawowej egzystencji. Chodzi o poznanie w zupełnie innym wymiarze, a dokładnie mówiąc wymiarach, pozwalających ocenić nowe relacje i powiązania, pomiędzy nim samym, jego potrzebami, a dostępnymi zasobami środowiska przyrodniczego. Od stopnia tego poznania, zależy również umiejętność zrównoważenia relacji pomiędzy nim, a dostępnymi zasobami środowiska przyrodniczego z których sam korzysta.

Zrozumienie tych wzajemnych relacji jest kluczowe dla dalszego rozwoju całej ludzkości. Ludzkości, która wbrew wielu ideom, a często i poglądom w tym również filozofów, nie jest w stanie prawidłowo funkcjonować. Zrozumienie to jest tym bardziej trudne, że wiele procesów oraz zjawisk przyrodniczych, nie można zbadać w sposób empiryczny opierając się na uznanych metodach badań w ramach takich podstawowych nauk, jak: Geologia, Hydrologia, Gleboznawstwo, czy Ekologia, itp. Ten specyficzny obszar badawczy przypadł ekofilozofii. Chodzi tutaj oczywiście o tzw. kierunek akademickiej ekofilozofii, która poszukuje rozwiązań problemów filozoficznych w zakresie relacji i interakcji zachodzących pomiędzy człowiekiem, a przyrodą. Nie ograniczając tego zakresu działania, ani do koncepcji jednoznacznie ekologicznych, czy też wręcz przeciwnie do anty-ekologicznych, czyli podejścia antropocentrycznego.

Punktem wyjścia w rozważaniach człowiek, a zrównoważone środowisko powinno być zdefiniowanie samego pojęcia środowiska przyrodniczego. Trudność na jaką tutaj napotykamy istnieje, nie tylko w wymiarze samej ekofilozofii, ale również i innych nauk przyrodniczych. W tym wypadku chodzi, nie tylko o zastosowanie odpowiedniego terminu, np. środowisko przyrodnicze, czy naturalne, ale zdefiniowanie, tego co faktycznie kryje się pod tymi pojęciami.

Sposób interpretacji znaczenia tego pojęcia jest ciągle jeszcze, nie do końca jednoznaczny. Jedni utożsamiają je ze wszystkim co jest, nie wyróżniając centrum czy wyodrębnionego podmiotu dla którego to, co jest wokół niego jest środowiskiem. Inni, zdając sobie sprawę, iż środowisko jest zawsze czyimś środowiskiem, utożsamiają je ze wszystkim, co to coś otacza z otoczeniem.

W literaturze spotykamy jeszcze inny stosunek do pojęcia środowiska naturalnego, który reprezentują ekolodzy. Ekolodzy, środowisko przyrodnicze widzą, poprzez pryzmat specyficznych procesów środowiskowych, które definiują używając jeszcze innych pojęć, zgoła odmiennych od środowiska przyrodniczego, czy naturalnego. Wydawać by się mogło, że pojęcia te w sposób maksymalnie szeroki są w stanie opisać zakres naszych zainteresowań, tymczasem okazuje się, że konfrontując te pojęcia i ich znaczenia, okazuje się, że tak wcale nie jest.

Praktycznie nie ma możliwości zdefiniowania relacji człowieka w zrównoważonym środowisku, bez chociażby wyjaśnienia zakresu pojęciowego, kryjącego się pod terminem środowisko przyrodnicze, czy naturalne. Przedstawione porównania, próbujące wyjaśnić tą terminologię, oscylują głównie wokół ekofilozofii i ekologii, które z poziomu samej definicji zajmują się tą problematyką. Dzieje się tak dlatego, że w obydwu przypadkach, definicje wspomnianych nauk są niezwykle podobne, choć sposób dochodzenia do nich był zgoła inny. Zarówno w jednym, jak i w drugim przypadku chodzi o relacje; w ekofilozofii, pomiędzy człowiekiem a środowiskiem przyrodniczym, natomiast w ekologii, pomiędzy zwierzętami a środowiskiem ożywionym, jak i nieożywionym. Już po pierwszej analizie obydwu relacji, należy uznać, że podejście ekofilozofii wskazujące na rolę jaką odgrywa antropopresja jest zgoła inne niż w przypadku ekologii. Ekologia z pewnością z analizy jej podstawowej definicji, podchodzi znacznie szerzej do środowiska, wykorzystując do tego cały potencjał innych nauk, a przede wszystkim biologii z której się przecież wywodzi. Biorąc jednak pod uwagę, daleko idącą spójność tych definicji, należałoby uznać, że terminologia środowisko przyrodnicze, czy naturalne w obydwu przypadkach, powinno być dość jednoznacznie traktowane. Okazuje się jednak, że tak do końca nie jest, co dodatkowo komplikuje wszelkiego typu analizy dla których, punktem odniesienia ma być właśnie środowisko przyrodnicze.

W ekofilozofii, niebagatelną rolę pełni sam człowiek i jego oddziaływanie na środowisko. To powoduje a priori, że tak faktycznie to, nie ma w ogóle środowiska naturalnego na Ziemi. Jest tylko w większym lub mniejszym stopniu środowisko zmienione, tzn. przekształcone przez człowieka. Zdaniem wielu współczesnych filozofów człowieka nie powinno się traktować, jako jednostki oddziaływającej na środowisko. Analizując oddziaływanie człowieka, jako gatunku na środowisko, trzeba rozpatrywać ten proces w kategoriach biologiczno – ekologiczno – populacyjnych, co daje swój wyraz ze wszystkimi tego konsekwencjami w oddziaływaniu na środowisko przyrodnicze. Człowieka w oddziaływaniu na środowisko przyrodnicze, nie można traktować, jako jednostki. Działa on w określonej społeczności w ramach pewnej w danym momencie istniejącej cywilizacji. Jego działania opierają się na socjo- i technosferze, próbując ustanowić własne prawa i zasady, narzucając je otaczającemu środowisku przyrodniczemu. Na proces relacji człowieka i środowiska, nakłada się jeszcze zupełnie nowe zjawisko, dotychczas zupełnie nieznane w postaci globalizacji. „Zglobalizowana ludzkość”, jako nowa jakość społeczno-technologiczna, stała się odrębną, niebagatelną siłą, nieporównywalną z niczym znanym dotychczas, oddziaływającą na środowisko w sposób globalny. Przytoczone przykłady traktowania człowieka i jego pozycji w ekofilozofii są niewspółmierne w stosunku do roli, jaką pełni on w ekologii. Dlatego, też omawiając znaczenie pojęcia środowiska przyrodniczego, powinno się zawsze o tym pamiętać.

W ekologii, jeżeli już pojawia się termin środowisko przyrodnicze, to oznacza on inne wartości, stanowi inny punkt odniesienia, niż w przypadku ekofilozofii. Ten stan z pewnością powoduje, znaczące trudności w definiowaniu platformy metodologicznej dla holistycznego podejścia do pojęcia zrównoważonego środowiska przyrodniczego.

Punktem odniesienia dla obszaru badawczego w ekofilozofii, powinno być samo środowisko przyrodnicze, czy naturalne, lecz nie aż Biosfera. Biosfera stanowi tak wysoki poziom organizacji biologicznej, który ze swoim potencjalnym warsztatem empirycznym znacznie wykracza poza swój obszar badawczy. W wielu pracach o charakterze popularno-naukowym, termin Biosfera jest dość często potocznie używany, przy omawianiu problemów związanych z degradacją środowiska przyrodniczego. W ekofilozofii, nie powinno się odnosić do tego poziomu organizacji, a tym bardziej określając swój przedmiot poznania, wydzielając „człowieka z biosfery”. Innymi słowy, nie należy przeciwstawiać sobie wspomnianych pojęć i w oparciu o nie budować hierarchię wartości. Polegającą na podejściu humanistycznym, mniej lub bardziej antropocentrycznym, lub całkowicie odmiennym biocentrycznym.

Zjawisko to od strony ekofilozofii jest do pewnego stopnia usprawiedliwione w momencie, gdy w układzie wzajemnych relacji, występuje antroposfera. Trudno jest jednak zgodzić się na istnienie konfliktu pomiędzy antroposferą a biosferą. Empiryczne udowodnienie tego stanu jest praktycznie niemożliwe. Zjawiska przyrodnicze, które nam się objawiają jako wynik działalności człowieka, powodujące określone zmiany w środowisku w postaci np. zaburzeń w bilansie wodnym są niewątpliwie zjawiskiem degradacji, ale odbieranym jedynie w naszej subiektywnej skali wartości poznania.

Z punktu widzenia biosfery są to działania, wręcz obojętne, nie wpływające w tym konkretnym wypadku na ogólne ziemskie zasoby wodne. Dlatego też, między innymi z tych powodów, nie powinno się przeciwstawiać sobie pojęć antropopresji i biosfery.

Biosfera jako taka, nie powinna też być przedmiotem odniesienia we wszystkich rozważaniach w których uczestniczy człowiek ze swoim socjo- i technokratycznym podejściem do środowiska przyrodniczego, czy naturalnego. W tym sensie dlatego też, nie można mówić o tzw. „kryzysie biosfery”.

Biosfera znajduje się na tak wysokim poziomie organizacji biologicznej, że obecny stopień poznania naukowego jest nieuzasadniony do tego typu stwierdzeń. Z drugiej jednak strony, właśnie ten stopień i ta niewiedza, powoduje potrzebę kwestionowania jej stanu, mówiąc o jej kryzysie. W historii wielokrotnie odnoszono się do zjawisk mieszczących się w przyrodniczej skali występujących na poziomie biosfery. Najczęściej, były to jednak próby poszukiwania wartości, które dowodziłyby o stabilności i niezmienności układów odpowiedzialnych za procesy przepływu energii i materii w skali Ziemskiej. Najbardziej znana na którą do dziś dnia wielu przyrodników się powołuje była hipoteza Gai postawiona przez J. E. Lovelocka w 70-tych latach rozwijana następne przez Lynn Margulisa. Zwolennicy tej hipotezy traktują Ziemię, jako organizm, który jest w stanie się samo-regulować. Organizmy wchodzące w ten układ, poprzez współdziałanie ze swym abiotycznym środowiskiem regulują skład chemiczny litosfery, hydrosfery, czy atmosfery. Wszelkie elementy biotyczne i abiotyczne wchodzące w skład Ziemi, pozostają od siebie współzależne, tworząc jeden wielki system o doskonałym mechanizmie homeostatycznym, nie gorszym od tego który posiadają pojedyncze organizmy.

Zwolennicy tej teorii na jej potwierdzenie przywołują następujące dowody:

  • stabilność temperatury ziemskiej, która w ciągu 3,5-4 mld lat pozostawała wystarczająco korzystna, aby umożliwić powstawanie i nieprzerwane trwanie życia na Ziemi (pomimo wzrostu temperatury Słońca), wzrost ditlenku węgla bezpośrednio odpowiedzialny za podnoszenie się temperatury jest regulowany poprzez fotosyntetyczne związanie przez niepoliczalne ilości komórek glonów planktonowych, które zdeponowane zostały na dnie mórz i oceanów.
  • stabilny poziom zasolenia wód oceanów światowych; zasolenie pozostaje niezmienne od milionów lat, pomimo nieustannego dopływu soli mineralnych pochodzących z procesu wietrzenia. Stabilność ta wynika z pracy bakterii, pochłaniających sole i deponujących je w osadach dennych.

Pomimo dość przekonujących argumentów, hipoteza Gai pozostaje jednak (pomimo wysiłku wielu autorów) w sferze dość swobodnych metafor, niż uznanych koncepcji naukowych. Spowodowane to jest przede wszystkim tym, że nie poddaje się ona eksperymentalnej weryfikacji naukowej. Hipoteza ta w świetny sposób, oddaje wagę procesów przebiegających na poziomie biosfery. Jednakże okazuje się, że ten najwyższy poziom organizacji biologicznej jest zarazem najniższym stopniem poznania naukowego. Ten najniższy stopień dotyczy, tym samym hipotezy Gai, która zajmuje się procesami przebiegającymi właśnie na poziomie biosfery.

Przykład z hipotezą Gai został przytoczony, między innymi dlatego, aby chociaż w taki sposób wykazać, istniejącą nieprawidłowość w stosowaniu samego pojęcia biosfera. Dotyczy to, nie tylko wcześniejszych stwierdzeń dotyczących degradacji biosfery, ale również wydzielania z niej (traktując ją jako istniejący, ale nie do końca poznany, a zarazem zdefiniowany układ organizacji biologicznej) człowieka.

Problem odniesienia naukowego, stanowi jeden z zasadniczych elementów budujących, nie tylko koncepcje w ramach samej ekofilozofii, ale również w wielu innych naukach, zajmujących się problematyką zrównoważonego środowiska przyrodniczego. W dociekaniach ekofilozoficznych dotyczących statusu ontycznego (z gr. on – byt – bytowy, odnoszący się do bytu) przyrody, pojawia się wiele pytań o miejsce i rolę człowieka. Poszukując odpowiedzi na pytania dotyczące roli człowieka w procesie tworzenia, stosunku do świata przyrody, czy też jego wpływu na procesy środowiskowe, ponownie pojawia się problem z określeniem platformy odniesienia dla wszystkich tych procesów. Jest to tym bardziej istotne, gdzie rozpatrywana jest rola antropopresji na poziom bioróżnorodności. W rozważaniach aksjologicznych (z greckiego aksios – wartościowy, cenny, logos – nauka, teoria, ogólna teoria wartości i wartościowania. Bada naturę różnego rodzaju wartości) dotyczących zarówno samej przyrody oraz jej elementów, ponownie pojawia się potrzeba określenia przyrodniczej platformy odniesienia. Nie można osobno w tych rozważaniach traktować „ekosystemów, istot żywych czy nawet przedmiotów i układów nieożywionych”.

Wydaje się, że jedynym możliwym wyborem platformy odniesienia biorąc pod uwagę obecny stan rozwoju nauk przyrodniczych pozostaje ekosystem. Jedynie ekosystem w swoim zakresie merytorycznym łączy zarówno środowisko ożywione, jak i nieożywione w postaci biocenozy i biotopu. Jedynie ekosystemem, tak faktycznie obejmuje całą przestrzeń, zarówno reprezentowaną przez środowisko biotyczne, jak i abiotyczne. Dlatego też tylko ekosystem, może stanowić merytoryczną platformę odniesienia we wszelkiego typu badaniach w relacji człowiek, a zrównoważone środowisko przyrodnicze.

Redakcja EkoForum.eu

Artykuł jest pierwszą częścią cyklu podejmującego problematykę idei zrównoważonego rozwoju. Procesu kształtowania się poglądów środowiskowych, analizą przebiegu procesu tworzenia zrównoważonych zasobów środowiska. Jeszcze w tym roku ukażą się kolejne odcinki z cyklu pt. Wokół idei zrównoważonego rozwoju.