Akademicki plagiat

Jeszcze do niedawna pojęcie plagiatu, nie było, aż tak szeroko rozpowszechnione, jak obecnie. O plagiacie zaczynają rozmawiać praktycznie wszyscy zajmujący się problematyką edukacji, nauki, czyli wszędzie tam, gdzie powinno się tworzyć tzw. wartość dodaną bynajmniej, nie powstałą w wyniku zwykłego procesu znanego z pracy z komputerem pod hasłem kopiuj i wklej.

Coraz częściej czytamy o różnego typu zagrożeniach plagiatem w prasie codziennej, czy w poważnych tygodnikach. Proces ten, jak widać z opisów i różnych obserwacji, zaczyna dotyczyć praktycznie wszystkich grup wiekowych i procesów nauczania. Jest on coraz bardziej dokuczliwy zarówno na poziomie akademickim, ale również i szkół ogólnokształcących o czym pisała E.Hołdyńska w swoim artykule pt. Szkoła na wojnie z plagiatami w numerze 13/112 Do Rzeczy.

Oczywiście autorzy tego typu artykułów najczęściej piszą je, z jakąś myślą przewodnią. Większość z tych tekstów z którymi w ostatnim okresie się zapoznałem opisuje zjawisko i ordynuje „lekarstwo” w postaci zastosowania oprogramowania anty plagiatowego, np. plagiat.pl

Dysponując dość dużym doświadczeniem akademickim nie twierdzę, że problemu nie ma wręcz przeciwnie, tylko uważam, że całkowicie niewłaściwie rozkładają się akcenty w całej dyskusji szeroko rozumianego plagiatu.

Jednego jestem już w tej chwili prawie pewien, że systemowe wprowadzenie na uczelniach wyższych oprogramowania typu anty plagiatowego jest raczej pozbawione sensu. Mogę to udowodnić na wielu przykładach oraz prawie, w każdej konfiguracji przedmiotowej.

Zgadzam się z tezą, która poparta jest przykładami o nagminnym kopiowaniu z internetu praktycznie prawie wszystkiego. Dotyczy to, nie tylko prac magisterskich, czy licencjackich, ale również treści realizowanych ćwiczeń, czy innych prac zaliczeniowych, które student wykonuje w formie pisemnej.

Prawdą jest jednak również to, że po niewielkich modyfikacjach skopiowanych treści z internetu, mogą być one z powodzeniem umieszczane w pracach, jako własne teksty. Badając takie prace oprogramowaniem anty plagiatowym, niewiele nam to pomoże. Owszem może wtedy, kiedy jeszcze nie czytaliśmy tej pracy, czy konkretnie tego tekstu.

Żadnym oprogramowaniem anty plagiatowym, nie zlikwidujemy procederu sprowadzającego się do mechanicznego kopiowania i wklejania. Zastąpić go może jedynie praca nad tekstem przez prowadzących nauczycieli akademickich, promotorów, czy wreszcie recenzentów. Promotor kierujący pracą magisterską jest w stanie prawie bezbłędnie wychwycić, gdzie kończy się tekst autorski (studenta), a zaczyna kopiowanie z internetu. Oczywiście wymaga to trochę więcej czasu. Jeśli promotor ma jakiekolwiek wątpliwości do autentyczności tekstu to, sam może skopiować taki akapit i wprowadzić go do specjalistycznej przeglądarki internetowej, która z pewnością wskaże ewentualne miejsce skąd on pochodzi.

Czy będzie to autentyczne źródło dla tego tekstu, ocenić może znów jedynie promotor, w oparciu o swoją zgromadzoną na ten temat wiedzę?

Jest to jedyna skuteczna metoda, jeśli w dalszym ciągu mamy utrzymać ten system kształcenia. Jednak metoda ta wymusza z pewnością daleko idącą specjalizację wśród promotorów. W tym wypadku chodzi, nie tylko o samą dyscyplinę naukową, jaką reprezentują, ale również perfekcyjną umiejętność poruszania się w samej sieci komputerowej.

Istotna jest znajomość podstawowych zasobów wiedzy w danej dziedzinie zgromadzonych w internecie. Dodatkowo potrzebna jest również umiejętność rozróżniania pochodzenia materiału dostępnego w sieci. Osobną kwestią jest umiejętność docierania do faktycznych źródeł informacji. Wszystko to powinno sprawić, że umiejętność rozróżnienia plagiatu od autorskiego ujęcia tematu nie będzie stanowiło większej trudności. Stanie się to z pewnością z korzyścią dla studenta, któremu w ten sposób promotor poświęci znacznie więcej czasu.

Z takiego podejścia do pisania prac magisterskich, licencjackich powstanie jeszcze więcej korzyści również dla samych studentów. Studenci zaczną utożsamiać się ze swoją pracą, zacznie im autentycznie zależeć na tym, aby ich praca różniła się od innych. Różnić się będzie, tym bardziej, im będzie w niej więcej włożonego autorskiego wkładu. W ten sposób właśnie, możemy w naturalny sposób wyeliminować sztuczne sprawdzanie autentyczności prac magisterskich, czy licencjackich różnego typu programami anty plagiatowymi, których skuteczność jest coraz bardziej wątpliwa.

J.Sandner